Czy anglista może żyć w duchu zero waste?

Odkąd pamiętam w szkole był obchodzony dzień ziemi. W efekcie każda klas wraz z wychowawcą brała worki, jednorazowe rękawiczki i szła w świat zbierać śmieci. Ale czy dbanie o planetę tak raz do roku to wszystko co możemy zrobić? Nie czuję się ekspertem w temacie. Jest to moja luźna dywagacja. Jednak ostatnio zaczynam dostrzegać pewne drobiazgi, nad którymi można choć trochę zapanować. 


Jeden z moich pierwszych postów był poświęcony recyclingowi niektórych materiałów. Można znaleźć go tutaj. Opisywałam tam co można zrobić z tutkami po papierze toaletowym, gazetkami reklamowymi czy butelkami po małych wodach. 

Zmiana zaczyna się od nas samych

Och cóż to za banalny frazes. Jednak było nie było jesteśmy jakimś wzorem dla naszych uczniów. Może to tylko moje wyobrażenie, ale jeśli sami czegoś nie zmienimy to tym bardziej nie przekonamy do tego naszych uczniów. Co w takim razie możemy zrobić?

Przerzućmy się z plastikowych butelek/kubków na kubki ceramiczne (w klasie) lub butelki wielorazowego użytku z filtrem. Niezbędnikiem nauczycielskim jest oczywiście kubek termiczny na hektolitry melisy ;)

Wyczytałam też, że lepiej jest pisać piórami lub długopisami, które nie są z plastiku. Dlatego warto zaopatrzyć się w jakiegoś Parkera. Nie dość, że taki długopis dodaje nam klasy to jeszcze jest bardziej eko. 

ALE CO Z KSERO?! 

To jest moja zmora. Ilości papieru jakie zużywam przy małej ilości uczniów przerażają mnie. Zaczęłam od zastanowienia się czy NA PRAWDĘ tak bardzo muszę wydrukować daną rzecz. Później zaczęłam stawiać na pracę w grupach na mniejszej ilości kopii. Jednak mam takich uczniów, którzy koniecznie chcą swój własny egzemplarz, więc wysyłam taką kserówkę mailem do rodzica. Niestety to szczyt góry lodowej. A co z papierami po wycinaniu, ścinkami, kartkami które są tylko trochę zapisane? Piszę na nich plany lekcji, rysuję drabiny(gra). Mając w głowie tę stertę do powtórnego użytku w moim pokoju zaczęłam więcej pisać odręcznie. Materiały, które są napisane, a nie wydrukowane też wyglądają dobrze. Większość uczniów nie zwraca na to uwagi, a czasami nie mamy drukarki pod ręką. 

Ułatwienie mają nauczyciele z rzutnikiem i komputerem w klasie, bo mogą przygotowywać materiały na pendrivie lub korzystać z sieci na zajęciach.

Brystole, na których są projekty plastyczne można wykorzystać po raz drugi. Na odwrocie też można stworzyć świetne rzeczy, a brystol jest wykorzystany całkowicie. 

To koniec kupowania gadżetów?

Trochę tak. Złapałam się na tym, że mam gry od paru lat, które nigdy nie zostały użyte. Nie dlatego, że są złe, niefajne. Nie. Po prostu mam ich tak dużo, że zagubiły się w otchłani szafek. Dlatego postanowiłam przestać kumulować coraz to nowsze pozycje na rzecz starych, sprawdzonych. Staram się je urozmaicać, a nie kupować co tydzień nowe. 

Laminator to podstawa!

Jaka byłam głupia podczas swojego pierwszego roku pracy kiedy nie laminowałam materiałów. Nie dość, że zaoszczędza to  nasz czas to nie musimy drukować tego samego dopóki się nie rozpadnie. 


To są niby oczywiste oczywistości, ale czasami warto usiąść i zrobić sobie rachunek sumienia. Co robię żeby ograniczyć ilość zużywanego papieru, bo to on głównie nas nauczycieli zalewa. 


Czy macie jeszcze inne pomysły na zredukowanie odpadków w klasie?

Pozdrawiam wiosennie,
Wasz Stępniak ;)

Komentarze

  1. Świetnie, że poruszyłaś ten temat. Właśnie w salach lekcyjnych wprowadziłam kubeczki ceramiczne 🙂 a w domu mam koszulkę ze ścinkami, które jeszcze można wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty