Dlaczego NIE czytam książek po angielsku, a zmuszam do tego moich uczniów?

Kiedy chodziłam na dodatkowy angielski jeszcze w gimnazjum mój nauczyciel powiedział, że warto żebyśmy czytali po angielsku. Opowiedział nam też swoją historię, w której podkreślił aby się łatwo nie zniechęcać, bo z pierwszej książki zapamiętał tylko tyle że była o pociągu. Wtedy pomyślałam, że przecież lubię czytać. Zaczęłam kupować książki po angielsku i tak się zaczęło...

W gimnazjum odkryłam kryminały, więc Agatha Christie była bardzo mocno na tapecie. Pierwsza książka którą kupiłam miała bardzo ładną okładkę, bo z pieskiem ;P. Ciężko mi się to czytało, nie mogłam przestawić się na tryb, że już natychmiast muszę rozumieć każde pojedyncze słówko. Z perspektywy czasu żałuję, że nie zaczęłam od krótszych tekstów, które by mnie zainteresowały. 


Ale jakoś dałam radę. Po Christie przyszedł czas na Nesbo i Cobena. Czytało się już lżej, bo jednak język był już bardziej przystępny dla nastolatki. Czy żałuję? Nie! Bo fajnie było rzucić się na głęboką wodę, ale teraz wiem, że można zrobić to lepiej i mniej drastycznie ;)

Dużo książek w późniejszym wieku kupiłam za grosze w .... LUMPEKSACH. Jeśli chcecie zachęcić jakiegoś ucznia do lektury obcojęzycznej i podarować mu jakiś tytuł - poszukajcie w secondhandach.


Wracając do tematu. Widzimy, że nasz uczeń lubi czytać i jest uzdolniony językowo. Nie panikujemy, nie uciekamy z krzykiem, tylko staramy się to przekuć na jego korzyść. Można zacząć od aplikacji z krótszymi tekstami takimi jak SQUID i CURIOSITY

Jeśli widzimy, że uczeń ma ochotę na dłuższy tekst warto zacząć od książek, które pozwalają co jakiś czas sprawdzać rozumienie tekstu. Mam tu na myśli serię książek wydawnictwa Edgar. Kosztują grosze, mają zapisany sugerowany poziom tekstu na okładce. Co najważniejsze są szeroko dostępne, ponieważ pojawiają się nawet w Lidlach i Biedronkach. 

W Empiku ostatnio natknęłam się na ciekawe pozycje angielskiej klasyki z angielsko-polskim słownikiem w środku książki. Bardzo minimalistyczna okładka może nie przypaść do gustu młodemu czytelnikowi. Jednak zawartość jest całkiem w porządku (link tutaj). Wydawnictwo nazywa się WydawnictwoZeSłownikiem, także nazwa całkiem adekwatna do produktu ;)


źródło: www.jezykiobce.pl

Odpowiadając na pytanie z tytułu wpisu. Nie czytam, bo... nie mam czasu na angielskie tytuły. Na studiach zatęskniłam za polską literaturą i ją w wolnym czasie głównie czytam. Jednak zdecydowanie szybciej czytam angielskie książki teraz niż w gimnazjum ;P

Jak to wygląda u Was? Czytacie? Korzystacie z czegoś z powyższych książek? Jak się u Was sprawdzają? Chętnie poczytam w komentarzach!

Pozdrawiam Was już prawie wiosennie,
Wasz Stępniak ;)

Komentarze

Popularne posty